nie chcę już małych burz
Tu powinna być dedykacja dla konkretnych osób ale lista jest zbyt długa więc sobie odpuszczę. Jeżeli chcesz udostępnij, a może trafi to do kogoś do kogo powi
Nie chcę już Lyrics: Nie chce już, fałszywości znów / Nie chce już, nie-nie-nie chce już / Rozwalany mur, do ostatniego tchu / Ta granica słów, powala mnie z nóg / Nie chce już
Doceń naszą pracę i wesprzyj JtO:https://tipply.pl/u/jak_to_ogarnac*Wspomniany film:SZOKUJĄCY ŻYWOT TOMKA IROKEZA z BERLINA:https://youtu.be/IU4PjEz6OMsZaczn
Już księżyc zgasł, zapadła noc. Sen zmorzył mą laleczkę. Więc oczka zmruż, i zaśnij już, Opowiem Ci bajeczkę. Więc oczka zmruż, i zaśnij już, Opowiem Ci bajeczkę. Był sobie król, był sobie paź, i była też królewna. Żyli wśród róż, nie znali burz, Rzecz najzupełniej pewna. żyli wśród róż, nie znali burz,
I nie śpię po nocach i czekam na finał. I dużo problemów, których nie rozwiążę. Bo chciałbym ogarnąć ile jest to warte. Te ćpanie i picie i ćpanie i picie. Aż rozmywa obraz i oczy
nonton film fast and furious 5 rebahin. Lyrics for Nie Patrzę by Ania DąbrowskaJa wiem Nazbierało się chmur Niedokończonych zdańUrwanych w pół Ja to wiem Ten złowrogi wiatr Ostatnie z burz Już inny zapach ma Oczy szczelnie zamknij mi Zaprowadź tam Gdzie nie muszę robić nic Gdzie znaczeń brak Nie każ mi chcieć Wiedzieć i czuć W przepaść mnie strąć I nie cofaj słów A ja ulecę jak dym Jednym tchem wypowiedziane żegnaj Ja rozpadnę się w pył razem z ciszą Która nic już nie zmienia Ja odejdę jak świt Nim rozczarowanie w dzień zajrzy w oczy Wszystkie puenty już znam Nie chcę patrzeć Wiem jak to się skończy Ja chcę Uciec donikąd Wiem Nieodkryty ląd Znajduję co dzień Mały raj Z dziecięcych snów Tworzę od lat By przetrwać to co jest tu Przed burzą nie uchronią mnie Zamknięte drzwi Nawet teraz samej mnie Gdzie nie był nikt Nie każ mi chcieć Wiedzieć i czuć W przepaść mnie strąć I nie cofaj słów A ja ulecę jak dym Jednym tchem wypowiedziane żegnaj Ja rozpadnę się w pył razem z ciszą Która nic już nie zmienia Ja odejdę jak świt Nim rozczarowanie w dzień zajrzy w oczy Wszystkie puenty już znam Nie chcę patrzeć Wiem jak to się skończy Nie patrzę Nie patrzę Nie patrzę Nie patrzę Nie patrzę Nie chcę patrzećWriter(s): Robert Pawel Cichy, Marcin Wojciech Ulanowski, Jacek Wojciech Szafraniec, Anna Monika Dabrowska, Lukasz Jan Korybalski, Marcin Cichocki No translations available
{"type":"film","id":689545,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Dzikie+historie-2014-689545/tv","text":"W TV"}]} powrót do forum filmu Dzikie historie 2015-04-20 22:48:19 Ktoś mógłby mi to wytłumaczyć? Nie chcę wywołać burzy, tylko dowiedzieć się, dlaczego uważacie ten film za arcydzieło. odmieniec_wlast Też mnie to interesuje. Film nie był zły, ale jakiś super genialny też nie był. odmieniec_wlast Całkowicie wytrąca ze schematów. Wręcz je burzy. Pokazuje to czego nikt nie chce zobaczyć ani doświadczyć. Zakłóca uporządkowany świat, wywołuje niesmak i oburzenie. Dlatego jest genialny. utopistka_filmweb czyli jakbym pokazał czyjeś wymiociny, które de facto też wywołują conajmniej niesmak i oburzenie to byłoby to genialne ;-) utopistka_filmweb zniechęciłaś mnie do tego filmu ;/up, moim zdaniem lepszym przykładem będzie ...bąk w autobusie ;p utopistka_filmweb Dokładnie tak, pokazuje to, co by naprawdę chcieli zrobić bohaterowie, ale ludzie w życiu kierują się schematami. Po prostu jest bardzo prawdziwy. KamCel ocenił(a) ten film na: 8 AsunaSun Zgadzam się. Każdemu mogłaby się przytrafić któraś z przykrości głównych bohaterów ale żaden z nas by się tak nie zachował choć nie raz przechodzą takie myśli nawet jeśli są półżartem. AsunaSun Zazwyczaj bohaterowie postępują tak jakby każdy człowiek z reguły postąpił, tutaj bohaterowie postępują emocjonalnie, tak jakbyśmy my chcieli. Samo oglądanie tego satysfakcjonuje, dlatego film jest bardzo przyjemny. utopistka_filmweb Bez przesady, że było tam coś oburzającego, czy niesmacznego, nie jest genialny, bo właśnie nie przekracza żadnych granic, jest zbyt ułożony i płaski. odmieniec_wlast Opinia jest jak dziura w tyłku , każdy ma swoją. To z jakiegoś filmu cytat. Ty nie musisz się nim zachwycać a dla mnie film jest :) tolo12 Racja jest jak dupa, każdy ma swoją - Józef Klemens Piłsudski mariuszspiki Chciałeś chyba powiedzieć Józef Wybicki kolego! (przemycił nawiązanie w 5 zwrotce oryginalnego tekstu) kolus4 ocenił(a) ten film na: 9 tolo12 "Opinia jest jak dziura w tyłku , każdy ma swoją" - skandalista Larry Flint, scena w sądzie. odmieniec_wlast Oglądało się bardzo przyjemnie,ale w pełni popieram:to nie jest żadne arcydzieło alja9 ocenił(a) ten film na: 7 odmieniec_wlast film mi się podoba ale arcydziełem to będzie historia oparta na tym co się stanie jak w końcu i mnie puszczą nerwy bo tym razem nie uda mi się ich opanować. alja9 odmieniec_wlast Mam podobne odczucia. Oglądało się całkiem przyjemnie, ale ani w tym większej głębi, ani specjalnego humoru. Choć przyznać trzeba, że film dobrze zrobiony, napięcie dobrze zbudowane, a historie niebanalne, a niektóre nawet poruszające. LunaExoriens Nie zawsze musi być głębia. Mi się bardzo podobał. o wyglądało, jakby rozsądek wyjechał na urlop i ludzie robili to, co im instynkt podpowiadał, po prostu dziczeli. Tak jak w opisie flmu: co będzie jak puszczą nerwy.. Przykład pana od bomb, panny młodej, tych dwóch kierowców (przypadek częsty na drogach). My mówimy, co byśmy zrobili, a oni to po prostu robią, po prostu przekraczają jakąś granicę i co wtedy.... miko_5 Historia z wymianą koła. Na drodze spotkały się dwa nieugięte charaktery. Wykute w dwóch różnych środowiskach. Człowiek z prowincjonalnej dziczy o łapie niedźwiedzia przeciwko jastrzębiu rodem z miejskich parkietów. Obaj byli paradoksalnie do siebie podobni. Ich wytrwałość ich połączyła na Bombito mnie zachwycił. 100 lat panie Bombito:D LunaExoriens Właśnie humor był genialny. Przez swoją powagę, prawdziwa czarna komedia. odmieniec_wlast Ocena na FilmWEB bardzo wysoka (obecnie moim zdaniem zasłużona, ale to "tylko" ocena bardzo dobra a nie arcydzieło?Skąd Ci się wzięło to arcydzieło? Chyba, że chodzi Ci o ocenę jednostkową kilku osób. A to już ślepa uliczka. Każdy ma swój gust. JacekSzulc Dużo osób na forum mówi o tym filmie jak o arcydziele. Również ludzie, którzy mi go polecili tak się o nim wypowiadali. Poza tym ocena na filmwebie jest wynikiem średniej. Ja dałam 5, ktoś dał 10 (arcydzieło) wynik to 7,5 czyli bardzo dobry :) Leszy2 ocenił(a) ten film na: 10 JacekSzulc Z powodów czysto matematycznych, nazwy dla punktacji jaką dysponujemy przy ocenianiu filmów, nie mogą odnosić się do oceny całkowitej. Nie ma takiej możliwości aby film osiągnął 10. Aktualnie najwyższa ocenia to Dlatego musisz sobie samemu dośpiewać interpretację ocen. Dla mnie od 8 wzwyż to arcydzieło (raptem 46 pozycji). Po za tym należy pamiętać, że w wzrostu liczby głosów, ocena dąży do 5. Leszy2 Przede wszystkim to, że film osiągnął ocenę 7,7 nie znaczy, że większość dała mu 10. To nie takie proste. Wystarczy dużo ocen 8 i 9 a mało 1 i 2. Odmieniec zapytał dlaczego oceniamy ten film jako arcydzieło. A przecież mogło być tak, że ocen 10 wcale nie było tak skąd teoria, że ocena dąży do 5? Leszy2 ocenił(a) ten film na: 10 JacekSzulc Możemy oceniać jak chcemy. Nie ma przypisanych określeń do ostatecznej punktacji, zresztą indywidualną ocenę też możemy sobie ustalić własną, większość tak robi. Chodzi przede wszystkim o to, że całościowa ocena 10, a nawet 9 jest niemożliwa, więc nazwy do całościowej punktacji należy przypisać inaczej. Każdy może to zrobić indywidualnie zwłaszcza, że często nie zgadzamy się z ostateczną oceną. Dla mnie arcydzieło to film 8 i więcej, ale małe to ma to do 5,5Jeżeli wyciągniesz średnią z nieskończonej liczby 1, 2, 3, 4,...itd do 10 to wyjdzie ci 5,5 Leszy2 wyjdzie 5,5, ale zakładając, że będzie tyle samo ocen 1, 2, 3 itd. Leszy2 ocenił(a) ten film na: 10 JacekSzulc Toż przecież zakładam, że przy dążeniu do nie wyjdzie, tylko dąży. ka_lol ocenił(a) ten film na: 8 odmieniec_wlast Idiotyczne jest Twoje oceniłeś na 10 wiele filmów które mają średnią 7-8. To co uważasz za arcydzieło, niekoniecznie nim jest dla wyciągnij sam ;) ka_lol Rozumiem to doskonale. Interesuje mnie po prostu co wam się podoba w tym filmie, bo być może coś w nim pominęłam lub powinnam obejrzeć go jeszcze pod innym kątem. odmieniec_wlast Nie wiem:) Po prostu był fajny:) odmieniec_wlast jak dla mnie był nierealny, niespotykany, wręcz beznadziejny - może Argentyńczycy mają już taki hmmm czarny humor :) benjoman beznadziejny w całej postaci unpxre ocenił(a) ten film na: 8 odmieniec_wlast był bardzo śmieszny :) odmieniec_wlast Film był taki sobie, a końcówkę przewijałem. Miejscami się dłużył. odmieniec_wlast Może inaczej -> to czy film jest arcydziełem, czy też nie ma zabarwienie czysto subiektywne. Więc nie do końca rozumiem Twoich intencji (nie biorę pod uwagę scenariusza pt- zasypujemy Cię argumentami za, Ty przytakujesz i wspólnie dochodzimy do wniosku "tak, jest genialny"),ale postaram się określić moje zdanie na jego temat. Dzikie historie są niesztampowe, zaskakujące, inne od całej reszty. Jak kultowa już "Padlina" Charles'a Baudelaier'a. I nie zgodzę się, że w odseparowanych od siebie historiach nie ma żadnego przesłania. Akcja jest bardziej wartka i spójna, niż w wielu innych typowych filmach. W zabawny, ironiczny sposób dowiadujemy się z filmu o tym, ze przemoc niemalże zawsze kończy się źle. Że emocje czasami wymykają się spod kontroli, że to, co zrobiło się w przeszłości, nie zawsze zostaje w przeszłości. Poleciłabym go każdemu. Choćby po to, żeby ktoś mógł się przekonać czy taki styl do niego przemawia, czy też nie. Dla mnie perełka europejskiego kina. 12AngryMan O coś takiego mi chodziło. Chciałam poznać opinie osób, którym ten film się podobał. Być może obejrzę go jeszcze raz i zauważę coś, czego wcześniej nie dostrzegłam. Dziękuję za odpowiedź. odmieniec_wlast Myślę, że główny sukces tego filmu tkwi w tym, jak wiele dyskusji on za sobą ciągnie oraz tym, że każdy pojedynczy epizod jest punktem kulminacyjnym historii, na bazie której można by nagrać osobny film. Ciekawa konstrukcja, oryginalny pomysł, intrygujące historie, wszystkie powiązane ze sobą nerwami. Nie nazwałabym tego filmu arcydziełem, ale jest on bezsprzecznie bardzo dobrym kinem hiszpańskim wartym obejrzenia i wyróżniającym się na obecnej agendzie. Denerwuje mnie tylko to, że często reklamują go jako dzieło Almodóvara, albo 'Almodóvar przedstawia', bardzo lubię tego reżysera ale kurde, on jest tutaj tylko producentem a w Polsce chcą sprzedać bilety wszędzie umieszczając jego nazwisko na plakatach jakby to był jego film, o prawdziwym reżyserze często nie wspominając. odmieniec_wlast Do Arcydzieła dużo brakuje, ale sam pomysł na film jest oryginalny (+dobra reżyseria i aktorstwo). Widziałem najlepsze polskie filmy i żaden nie jest blisko poziomu Dzikich Historii. Marcin_CHC Aż mnie coś ukłuło w serduszku. Jakie polskie filmy masz na myśli? odmieniec_wlast Bogowie, Chłopaki nie płaczą, Dzień Świra, Katedra itp Fajne filmy (oprócz katedry) i nic ponadto. Wszystkich pseudo filozoficznych bzdet Kieślowskiego nie chce mi się nawet oglądać. Marcin_CHC Akurat "Dzień świra" jest o stokroć lepszy. Tak jak i inne filmy, np. Kieślowskiego. Widać mamy inne gusta :) odmieniec_wlast "Dzień świra" jest tak samo dobry jak "Dzikie historie" - obydwa u mnie mają status arcydzieł :) Dlaczego Historie mnie tak uwiodły ? Jest maksymalnie nieprzewidywalny,burzy wszelkie domysły,scenariusz to perełka pisarstwa zajebiście dobrze nakręcony,kapitalnie zagrany,ma moim zdaniem urok nie do końca odkrytego kina spoza głównego nurtu. Blisko 50 lat oglądam filmy i nic mnie już właściwie nie zaskakuje .ale Historie mnie położyły na pierwsza nowelka "samolotowa" wprawiła mnie w kojarzę w swojej historii filmowego oglądacza takiego wspaniałego entree. Pięć minut ciekawości,napięcia i ekstazy kiedy samolot zbliżał się do leżakujących :) Potem było równie błyskotliwie,zabawnie,nieprzewidująco i niegłupio . Dla mnie najlepsza uczta filmowa od około 3 lat (od Haevnen).pozdrawiam i ... nie przekonuję do mojego postrzegania filmowej nierzeczywistości :) odmieniec_wlast Dlatego dałem ci łapkę w dół. odmieniec_wlast Oglądając ten film,czułam ,jakbym tam była,czułam to co się dzieje w tym filmie,a najbardziej poruszył mnie motyw wesela,ludzie czasem w złości zamieniają się w dzikie zwierzę ,emocje powodują ,że odbija nam na bohaterowie dali upust swojej frustracji ,sama czasem mam ochotę wyżyć się ... picar ocenił(a) ten film na: 9 odmieniec_wlast arcydzieło jest, jeśli dzieło ma wpływ na postrzeganie jednostki. Dzikie Historie są perfekcyjnie zrobione. Czy są arcydziełem to się okaże. Myślę, że historia o weselu jest najbardziej uniwersalna, chociaż opowieść o kierowcach chyba każdy ma ochotę zrealizować w rzeczywistości. odmieniec_wlast Po prostu ludzie mają różne gusta i tyle. odmieniec_wlast całkowicie się z Tobą zgadzam. Mówię takie dobre oceny, komentarze, obejrzę. Ale zdecydowanie nie powalił mnie ten film, mało, nawet mi się nie podobał. maaajenka mi też był żenujący odmieniec_wlast Bo im tak krytycy powiedzieli, że ten sredniak ma sie podobac i już. odmieniec_wlast Uważam tak samo, że to żadne arcydzieło. Ciekawy film do obejrzenia, taki na 7, max 8/10. Kilka nagranych nowelek i wepchniętych w pełnometrażowy obraz, bez żadnego związku ze sobą, jakiejkolwiek klamry czy postaci spinającej całość. Jedyny wspólny motyw jest taki że "komuś puszczają nerwy" - ale przecież w każdym filmie komuś puszczają nerwy. Trochę pójście na łatwiznę - dużo trudniej jest napisać i nakręcić pełnometrażowy film trzymający się kupy niż sześć oddzielnych historii. odmieniec_wlast dla mnie to żadne arcydzieło a największy gniot w kinematografii zero śmiesznych sytuacji humoru zabawnych sytuacji a przekleństwa,bijatyki,mnóstwo krwi i wy to nazywacie komedia?
Michał Chruściel Nic już nie chcęWersja DemonstracyjnaWydawnictwo PsychoskokMichał Chruściel „Nic już nie chcę”Copyright © by Michał Chruściel, 2021Copyright © by Wydawnictwo Psychoskok Sp. z 2021Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część niniejszej publikacji nie może być reprodukowana, powielana i udostępniana w jakiejkolwiek formie bez pisemnej zgody prowadząca: Wioletta JankowiakKorekta: Robert OlejnikRedakcja i korekta: „Dobry Duszek”Projekt okładki: „Dobry Duszek”Zdjęcie na okładce: Victoria_Borodinova – epub, mobi i pdf: Kamil SkitekISBN: 978-83-8119-765-6Wydawnictwo Psychoskok Sp. z Spółdzielców 3, pok. 325, 62-510 Konintel. (63) 242 02 02, kom. 695-943-706 e-mail:[email protected]Uczniom – bez których moja praca nie miałaby sensuDziękujęMamie – za to, że w 1989 roku zaprowadziła mnie na bazar, wówczas pierwszy raz w życiu usłyszałem i zobaczyłem Ukraińców i właśnie wtedy wszystko się zaczęło…Śp. Tacie – za to, że dzięki niemu mogłem zwiedzać wschód wzdłuż i Pawlaczykowi – za prawdziwą przyjaźń i że jesteś nauczycielem z Chylińskiej – za 23 lata obecności… Kawał czasu, Aga…Dziękuję, że jesteś i bądź Ewie Świderek, pierwszej wychowawczyni, która pojawiła się na mojej szkolnej drodze – za to, że jako osoba o wysokiej kulturze osobistej uczyła grzeczności oraz szacunku do drugiego człowieka. Prawdziwy nauczyciel z pasją. Na lekcji plastyki w klasie I namalowałem pociąg ekspresowy i nieśmiało powiedziałem Pani, że zostanę kolejarzem...Pani Gabrieli Kotyni, mojej drugiej wychowawczyni ze szkoły podstawowej – za to, że prowadziła wspaniałe lekcje języka rosyjskiego, których nie mogłem się doczekać i zawsze było mi ich mało. Tych lekcji nigdy nie zapomnę, one przeszły do historii, ponieważ to nauczycielka potrafiąca profesjonalnie przekazać wiedzę, jaka pozostała w naszych głowach. W klasie IV na godzinie wychowawczej oznajmiłem, że zostanę nauczycielem języka rosyjskiego – słowa dotrzymałem. Do dziś pamiętam Pani minę. Już wtedy chciałem z Panią prowadzić lekcje. Na szczęście czas zatoczył koło i wróciłem po 17 latach do Pani na praktyki…Pani Monice Łukowiak, wychowawczyni ze szkoły średniej, oraz wspaniałej koleżance polonistce, Iwonie Fontańskiej – za to, że poświęciły czas, aby przeczytać moją książkę. Dziękuję za wszystkie wskazówki, porady, Annie Olczyk i Panu Piotrowi Ołubkowi – za to, że byli wychowawcami, na których zawsze mogłem Irenie Daneckiej z Uniwersytetu Opolskiego – za to, że zawsze we mnie wierzyła i nie pozwoliła, żebym gdzieś zagubił się na ścieżce życia… Za ogromny wkład, jaki włożyła w to, kim dzisiaj Piotrowi Markiewiczowi z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego – za to, że dziś moje lekcje w szkole wyglądają inaczej…Jest Pan świetnym psychologiem, wiele mogłem się nauczyć i dzięki temu dziś (mam nadzieję) bardziej rozumiem swoich uczniów i ich Annie Rabczuk z Uniwersytetu Warszawskiego – za miłe słowa i wiarę w to, co robię. Wykładowczyni o szerokich Pani wyjątkowa! Dzięki takim wykładowcom dziś mogę więcej… I chce mi się Pawlaczkowi – za porady i wsparcie. Bardzo mi w życiu Kozak – za to, że dołożyła kilka cegiełek do tego, abym został rusycystą. Gdyby nie Ty… Uratowałaś moją przyszłą karierę w szkole średniej i za to będę Ci do końca życia wdzięczny!Jakubowi Szetelnickiemu – za wszystko…WstępNorbert urodził się na prowincji koło Łodzi. Mieszkał wraz z rodzicami i bratem Krystianem w piętrowym domu. Miałby jeszcze siostrę Antosię, ale matka poroniła podczas brutalnego pobicia przez męża. Kobieta nigdy nie pogodziła się ze stratą córki. Niekiedy rozmawiała z nią, jakby była obecna w domu. Dobrze, że miała Norberta, który próbował zastąpić jej zmarłe od samego początku w niego wierzyli, mówili, że w dorosłym życiu będzie kimś i osiągnie sukces. Jednak jego życie było koszmarne, a dzieciństwo miał bardzo trudne. Kiedy rówieśnicy myśleli o zabawach w berka, on myślał o przyszłości. Był bardzo nerwowym dzieckiem, często dostawał napadów agresji. Gdy matka nie chciała kupić mu zabawki, jaką sobie upatrzył w sklepie, krzyczał na całe gardło. Po chwili uspokajał się i przepraszał ją, wiedząc i rozumiejąc, że nie ma pieniędzy, gdyż ojciec alkoholik wszystko przepił. Jego zachowanie nie wynikało z braku kultury, tylko z choroby, którą matka przekazała mu jeszcze będąc z nim w ciąży. Pijany mąż rzucił ją na podłogę, a ona, uderzając brzuchem o krzesło, straciła przytomność. Dostała krwotoku, myślała, że poroniła, lecz nad nienarodzonym Norbertem czuwał Bóg, który dał mu drugie miał kocicę Mamochę oraz ukochanego rudego kota, którego pieszczotliwie nazywał Mamiciusiem. Bardzo lubił do niego mówić i przytulać się, zwłaszcza wtedy, gdy nadchodził nerwowy dzień. Obecność kota bardzo go uspokajała. Mamiciuś przeżył z Norbertem czternaście lat. Małolat bardzo przeżył śmierć zwierzęcia, z którym był emocjonalnie związany jak z go, czesał, dbał o niego, kupując mu zawsze suchą dziecka Norbert chciał zostać maszynistą, ale miał jeszcze jedno zainteresowanie. Dzięki swojej wujecznej siostrze, Magdalenie, bardzo szybko nauczył się czytać i pisać po polsku. Gdy skończył pięć lat, mama postanowiła uczyć go czeskiego, gdyż sama świetnie władała tym językiem. Wieczorem sadzała go na kolanach i kazała powtarzać podstawowe wyrazy. Norbert był bardzo zdolnym dzieckiem, powoli zaczął składać pierwsze czeskie słowa. Często liczył i liczył – nawet gdy chodził do zerówki: jeden, dva, tři, čtyři… itd. Nauczycielka dziwiła się, skąd u chłopca tak ogromne zainteresowanie językiem obcym. Norbert czuł się wyjątkowy, inny niż pozostałe dzieci, nawet te starsze niż on. Miał własny świat, który trzymał w tajemnicy. Nie lubił zwierzeń i litości, był skryty. Jako małe dziecko rozumiał, że trzeba życie przetrwać, bo nie jest ono łatwe, jest wręcz brutalne. W rodzinie nie przez każdego był lubiany. Złośliwe ciotki, chcąc mu dokuczyć, często powtarzały:– Ty na pewno zostaniesz księdzem…Jednak Norbert nie chciał o tym słyszeć. Miał przecież własne zainteresowania – jak sam IKiedy Norbert był podrostkiem, namówił swoją koleżankę, Basię, aby poszli na przystanek kolejowy i stamtąd udali się pociągiem do Warszawy. Jej o rok starszy brat, Kacper, widząc, co robią, szybko pojechał na zielonym rowerku po swojego ojca, który biegł, ile tchu, aby zdążyć przed nadjeżdżającym taborem. Gdy Norbert zauważył zbliżającego się mężczyznę, zaczął uciekać. Ojciec Basi, goniąc go, przewrócił się, lecz szybko się otrzepał i pobiegł dalej. Gdy dogonił dzieci, nerwy mu puściły i uderzył je bardzo to przeżył, jednak bardziej bolał go wstyd niż miejsce po uderzeniu. Następnego dnia udał się do rodziców Basi, aby ich przeprosić. Obiecał, że już nigdy więcej tak lekkomyślnie nie wakacjach przyszedł czas na szkołę. Norbert nie mógł się tego dnia doczekać. Kiedyś namawiał swoją mamę, aby zapisała go rok wcześniej. Wtedy jednak nie było to takie proste. Dzieci musiały przejść badania psychologiczne stwierdzające dojrzałość i gotowość do podjęcia nauki we wcześniejszym trybie. Ostatecznie Norbert poszedł do szkoły ze swoimi rówieśnikami. Chodził do niej z wielką przyjemnością. Wraz z nim chodziła Basia, która mieszkała naprzeciwko jego domu. Czasami zawoził go brat Krystian, jednak chłopak zbyt męczył się, jadąc pod górkę starą żółtą damką Norbert po lekcjach wracał do domu, nie bardzo chciał się bawić, tak jak jego koledzy z klasy. Wolał oglądać filmy o tematyce przyrodniczej bądź religijnej. Zawsze czuł się jakoś inaczej, tak jakby był wyróżniony przez Boga, który nakazał mu spełnić jakąś misję na tym zepsutym przez dorosłych świecie. Był lękliwym dzieckiem, wychowywanym przez ojca alkoholika, który zawsze przypominał, kim jest w domu. Nigdy nie obchodziło go, czy dzieci mają co jeść, w co się ubrać i czy chodzą do szkoły. Miał na imię Waldek. Pracował w Warszawie jako kierowca autobusów. Bardzo często wracał do domu pijany, zwłaszcza trzydziestego dnia każdego miesiąca, kiedy otrzymywał wypłatę. Wtedy rodzinę ogarniał lęk, a Norbert bał się chyba najbardziej. Z tego powodu moczył się w nocy, krzyczał, często mu powtarzał:– Ja ciebie najbardziej kocham...Jednak chłopiec nie zważał na jego słowa, wiedząc, że jest znęcał się nad rodziną, gdy późnym wieczorem przychodził pijany do domu. Matka z synami spała w jednym pokoju, do którego on zawsze wchodził. Otwierał gwałtownie drzwi i zapalając wszystkie światła jednocześnie, krzyczał do żony:– Ty kurwo, daj mi jeść, ja nie jadłem już od trzech dni!!!Gdy roztrzęsiona kobieta wstawała o dwudziestej trzeciej i podawała mu talerz z zupą, wylewał ją na nią, krzycząc:– Ty szmato, zabiję cię, jak nie dzisiaj, to jutro! Chociaż pójdę siedzieć, ale zrobię to!!! Słyszysz, kurwo, co do ciebie mówię?! – Trzymał ją za włosy i szarpał za był wówczas spocony z nerwów, trząsł się raz z zimna, raz z gorąca. Czuł niesamowity bólu żołądka, nie mógł jeść, powieka sama mu drgała, a niekiedy doznawał także tików nerwowych – tarł palec o palec, aż popłynęła krew i dopiero wtedy się alkoholika wszyscy byli nikim. Wzbudzał w ludziach nienawiść, a zwłaszcza w swojej żonie i dzieciach, które nie mogły normalnie żyć. Norbert nie wiedział wtedy jeszcze, że to wszystko odbije się na jego dorosłym życiu. Niekiedy drżał jak galareta, ale ojca nic to nie obchodziło, myślał tylko o sobie i o swojej towarzyszce życia – obawiał się, że może nie zdać do następnej klasy, choć oceny na razie na to nie wskazywały. Był na tyle znerwicowany, że idąc do szkoły, zapominał, czego się uczył w domu. Nie wszyscy nauczyciele przymykali na to oko. Często go pytali:– Czemu trzęsą ci się ręce? Czemu jesteś nieprzygotowany, nieprzytomny, taki nieobecny, myślami gdzieś daleko stąd?Jakby nie znali przyczyny…Denerwowało go to jeszcze bardziej. Pamięć uchodziła mu niczym woda z kranu. Uczył się całymi dniami, ale w szkole nie pamiętał niczego, złościł się, że tyle pracy włożył w naukę, a efektów brak. Na zadane przez nauczyciela pytanie nie umiał w żaden sposób odpowiedzieć. Stał i milczał. Robił się czerwony ze wstydu przed kolegami i koleżankami, którzy patrzyli na niego z litością i jednocześnie z perfidnym uśmiechem na twarzy, z nadzieją, że zaraz otrzyma ocenę niedostateczną. Na szczęście miał wyrozumiałą wychowawczynię, panią Elę, która znała jego dramatyczną sytuację, bo mieszkała kilka domów dalej. Stawiała mu piątki, trochę na wyrost, bo wiedziała, że chłopiec mimo wszystko zasługiwał na nie. Dzięki niej mógł zdawać do następnej klasy z dnia, gdy wracał do domu, zastanawiał się, kiedy będzie musiał znów uciekać z mieszkania, aby zaznać chwili spokoju. Ojciec zwykle wydzierał się na całe gardło, aż sąsiedzi zamykali drzwi na cztery spusty. Jakaś obca kobieta, przechodząc, kiwała głową ze współczuciem dla rodziny i ze zdziwieniem, jak można żyć pod jednym dachem z takim tylko, że gdy ojciec był trzeźwy, nikt nie wspomniał mu o tym, jak zachowuje się po pijanemu. Może dlatego czuł się bezkarny. Tak naprawdę udawał, że nie wie, co robi, ale w głębi duszy (o ile ją miał) doskonale zdawał sobie sprawę ze swojego zawsze po takiej burzy nerwów czuł się bardzo zmęczony, niewyspany, był blady. Rano wstawał z bolącą i ciężką wszystko bardzo źle wpływało na jego oceny, a także zachowanie w szkole. Czuł się bezsilny i niezdolny do walki ze złem. Mimo że miał dopiero siedem lat, był bardzo dojrzałym chłopcem. Pewnie wpłynęła na to jego sytuacja rodzinna. Tak jak kochał z całego serca swoją matkę, tak nienawidził ojca. Życzył mu śmierci, nagłej a zarazem bardzo bolesnej. Pluł na niego i wykrzykiwał, żeby odszedł od nich. Wtedy alkoholik odpowiadał:– Beze mnie jesteście zerami, nie poradzicie sobie, gluty pieprzone!To zdanie matce Norberta, Krystynie, wbiło się w pamięć na tyle głęboko, że przyznawała mu rację. I może to było powodem, że bała się zabrać dzieci i przeprowadzić do swoich rodziców, którzy mieszkali tylko jedenaście kilometrów był świetnym psychologiem, mimo że nie ukończył nawet podstawówki. Manipulował swoją znerwicowaną żoną na wszelkie możliwe sposoby. Choć kobieta była wykształcona, dawała się wykorzystywać menelowi, który nie posiadał żadnego miał jeszcze jeden powód do zmartwienia – jego koleżanka Basia zachorowała na wyrostek robaczkowy i poszła do szpitala. W tym czasie jej rodzice i brat Kacper otrzymali wiadomość, że mają możliwość przeprowadzki do Łodzi. Chłopak chodził cały czas zamyślony. Nie chciał uwierzyć, że niedługo już nie będzie Basi i Kacpra. Niekiedy wyobrażał sobie, że to jest tylko zły sen. Niestety, kiedy dziewczynka wyszła ze szpitala, jej rodzice byli już zdecydowani na to, że opuszczą prowincję na zawsze. Norbert ze łzami w oczach patrzył, jak pakują swoje tapczany i inne meble na wóz podczepiony do traktora. Po kilku godzinach przyszedł czas na pożegnanie. Chłopiec rzucił się w stronę swoich przyjaciół, żegnając się z nimi tak, jakby przeczuwał, że widzą się po raz ostatni. Oni jednak obiecali, że będą go odwiedzać, gdy tylko czas im na to Norberta był to ogromny cios, bo stracił przyjaźń jedynych dzieci, które go rozumiały i nigdy nie wyśmiewały. Chłopiec był bardzo wyczerpany sporą dawką przykrych wrażeń. Nie mógł nawet nic przełknąć. Poczuł, że jest naprawdę sam. Wtedy chyba po raz pierwszy przyszła mu do głowy myśl o samobójstwie. To była, jak sam mawiał, „ostatnia deska ratunku”. Zaplanował sobie, że rzuci się pod nocny ekspres. Rozkład jazdy miał w małym paluszku, więc doskonale wiedział, o której godzinie pociąg będzie przejeżdżał przez jego miejscowość. Miało to nastąpić o pierwszej trzynaście w nocy. Długo rozmyślał nad tym, co ze sobą zrobić, choć blokowała go i jednocześnie niepokoiła myśl pozostawienia matki w cierpieniu. Nie chciał jej przysparzać dodatkowych zmartwień. Ona by chyba tego nie przeżyła – mówił sobie w było parę dni dobrze, żałował, że o czymś podobnym pomyślał, ale to z powodu silnej nerwówki. Gdyby nie żal nad matką, bez żadnych wahań zrobiłby to.*W wakacje Norbert zaplanował, że wyjedzie w rodzinne strony mamy, choć miał pewne opory. Długo nie mógł się zdecydować, ale postanowił pojechać. Po pierwszych dniach już tęsknił i chciał wracać. Ciotka, która miała dość surowy sposób bycia, kazała mu pracować. Chłopak często zamykał się w letniaku i popłakiwał, ale gdy tylko ktoś wszedł, od razu ocierał łzy, aby nikt nie zorientował się, że w piękny letni poranek, babcia naszykowała mu pyszne śniadanie, a on złapał pętko kiełbasy i rzucił w słój jagód, który rozprysnął się. Nie mógł już dłużej tam wytrzymać. Wszystko go drażniło, nawet ludzie, którzy byli dla niego życzliwi. Oni zresztą też go mieli powoli dosyć. Nazajutrz, w deszczowy dzień, zadecydował, że wróci do domu. Szybko spakował się, wsiadł na rower i pognał, ile tchu. Początkowo rodzina chciała go zatrzymać, ale on był bardzo uparty, miał to po ojcu. Próbowali nawet namówić sąsiada, aby odwiózł go samochodem. Jednak Norbert postanowił wrócić sam, jechał niespełna godzinę. Spocony i zmęczony stanął z ciężkimi torbami w omal nie zemdlała, gdy go zobaczyła. Roztrzęsiona zapytała:– Co się stało? Skąd ty się tu wziąłeś?– Mamo, uspokój się – powiedział. – Bo… bo… – zaczął się jąkać. – Bo było mi tam źle…Kobieta bardzo zdenerwowała się tym, co usłyszała i postanowiła zadzwonić do swoich rodziców, siostry i jej dzieci, aby wyjaśnić całą tę sprawę. Żadnych wyjaśnień jednak nie zamian siostra dorzuciła swoje pięć groszy na temat Norberta:– To twoja wina, tak go wychowałaś. Zresztą nie ma się co dziwić, ty byłaś taka sama, więc ma to po tobie!Siostra Krystyny na każdym kroku manifestowała swoją niechęć do niej. Zamiast zwracać uwagę szwagrowi, zawsze krytykowała swoją siostrę i nieustannie ją o coś winiła.*Norbert zaczął myśleć o szkole i o tym, że nie stać go na zakup podręczników. Wpadł na pomysł, że będzie chodził po polach, skarpach oraz innych kryjówkach i zbierał butelki. Gdy zgromadził odpowiednią ilość, przyniósł je do domu. Nalał wody do wanny i dokładnie wyszorował. Potem włożył do szmacianej torby i zawiózł do sklepu. Ekspedientka przyjęła wszystko, co miał. Chłopak był na tyle oszczędny, że nie kupił sobie nawet oranżady, choć na dworze panował niesamowity skwar. Przeliczył pieniądze, ale okazało się, że ma ich za mało, aby kupić książki. Pomyślał jeszcze przez chwilę i wpadł na kolejny pomysł. Poszedł do wuja zapytać, czy może jutro przyjść zrywać maliny. Wuj zgodził się, więc Norbert przyszedł już o siódmej rano następnego dnia. Niestety, nic nie powiedział matce. Był tak bardzo zamyślony, że o tym polu spędził cały upalny lipcowy dzień. Kiedy wrócił do domu, zapłakana Krystyna zapytała, gdzie był. Odpowiedział, że poszedł zrywać owoce, aby zarobić na otrzymał od wuja dwa razy więcej pieniędzy za pracę, niż powinien. Mężczyzna wiedział, że chłopiec potrzebuje sporej sumy, bo książki były bardzo drogie. Domyślał się, że jego ojciec przepił wszystko, co miał, a matka nie była w stanie uzbierać tak dużej kwoty. W ten sposób chciał pomóc na tyle, na ile jako pilny uczeń, w wolnym czasie zaczął czytać lektury i coraz częściej myślał o kończących się wakacjach. Nie był zadowolony, że musi wracać do szkoły. Tam przeżywał ogromny stres związany z tym, że koledzy i koleżanki na każdym kroku przypominali mu, z jakiej rodziny pochodzi. Cały czas z niego drwili i próbowali udowadniać, że są od niego jego klasy dołączył nowy chłopiec z Łodzi. Miał na imię razu zaprzyjaźnił się z Norbertem. Razem chodzili do szkoły, bo mieszkali blisko siebie. Jednak chłopiec chodził do szkoły z Norbertem tylko jeden rok i wrócił do Łodzi. Nie chciał mieszkać na wsi, wychował się w mieście i tam było mu najlepiej, bo wszystko było blisko: park, sklepy, kino, a tutaj mógł o tym tylko zwierzał się Norbertowi, mówiąc, że czuje się jak gołąb uwięziony w klatce. Chłopcy rozstali się na dwóch tygodniach od wyjazdu Filipa, Basia z Kacprem przyjechali odwiedzić swój stary dom. Norbert, gdy tylko ich ujrzał przez okno swojego piętrowego domu, od razu do nich pogonił, aby się przywitać. Bardzo stęsknił się za przyjaciółmi. W końcu upłynęło trochę czasu od ich wyprowadzki. Gdy jednak wszedł na podwórko, Basia i Kacper nawet się nie odwrócili. Norbert od razu zorientował się, że coś jest nie w porządku. Dzieci udały, że go nie widzą i uciekły do swojego starego domu. Chłopiec nie wiedział, co się stało i ze łzami w oczach odszedł. Nie rozumiał zachowania swoich najlepszych przyjaciół. Przecież razem się wychowywali, a teraz udawali, że go nie znają. Niestety, dzieci poczuły się ważne, że mieszkały w mieście, dobrze im się powodziło, rodzice spełniali ich zachcianki, więc po co im Norbert – chłopak z patologicznej rodziny…*W sobotnie wieczory Norbert czasami chodził na przystanek kolejowy. Lubił tam przebywać, wpatrywał się w nadjeżdżające lokomotywy. Niekiedy wyobrażał sobie, że leży na torach, a nadjeżdżający pociąg odcina mu głowę. Wsłuchiwał się bardzo uważnie w stukot kół. Z jednej strony uspokajało go to, a z drugiej wywoływało w nim jakiś dziwny, niewyjaśniony bardzo wcześnie zaczął sam podróżować koleją. Gdy tylko skończył dziewięć lat, pierwszy raz pojechał do pobliskiego miasteczka, do kościoła. Później jeździł doKoniec Wersji Demonstracyjnej
Tekst piosenki: Dziś nie chcę już małych burz Tanich i codziennych twych łez Więc nie wracaj już by znów mówić, Że jesteś sam. Dzień dużo dni Noc nocy sto wiele lat Głupia wiara wczas Mijający czas ,który zmieni Coś zbliży nas. Nie mów nic nie powtarzaj się Sam to wiesz sam to wiesz Zawsze było źle Dosyć prób dosyć prób To już wieczór to już mrok Pożegnajmy się bez słów Pójdziesz dalej zwykły fakt Wszystko ma swój kres Przecież musisz czuć Nie ma słowa wróć jest jak jest. Nie mów nic, nie powtarzaj się Sam to wiesz sam to wiesz Zawsze było źle Dosyć prób dosyć prób To już wieczór to już mrok Pożegnajmy się bez słów. Pójdziesz dalej zwykły fakt Wszystko ma swój kres Przecież musisz czuć Nie ma słowa wróć jest jak jest. Nie mów nic nie powtarzaj się Sam to wiesz sam to wiesz Zawsze było źle Dosyć prób dosyć prób To już wieczór to już mrok Pożegnajmy się bez słów Pójdziesz dalej zwykły fakt Wszystko ma swój kres Przecież musisz czuć Nie ma słowa wróć jest jak jest.
Tekst piosenki: Dziś nie chcę już małych burz Tanich i codziennych twych łez Więc nie wracaj już by znów mówić, Że jesteś sam. Dzień dużo dni Noc nocy sto wiele lat Głupia wiara wczas Mijający czas ,który zmieni Coś zbliży nas. Nie mów nic nie powtarzaj się Sam to wiesz sam to wiesz Zawsze było źle Dosyć prób dosyć prób To już wieczór to już mrok Pożegnajmy się bez słów Pójdziesz dalej zwykły fakt Wszystko ma swój kres Przecież musisz czuć Nie ma słowa wróć jest jak jest. Nie mów nic, nie powtarzaj się Sam to wiesz sam to wiesz Zawsze było źle Dosyć prób dosyć prób To już wieczór to już mrok Pożegnajmy się bez słów. Pójdziesz dalej zwykły fakt Wszystko ma swój kres Przecież musisz czuć Nie ma słowa wróć jest jak jest. Nie mów nic nie powtarzaj się Sam to wiesz sam to wiesz Zawsze było źle Dosyć prób dosyć prób To już wieczór to już mrok Pożegnajmy się bez słów Pójdziesz dalej zwykły fakt Wszystko ma swój kres Przecież musisz czuć Nie ma słowa wróć jest jak jest. Dodaj interpretację do tego tekstu » Historia edycji tekstu
nie chcę już małych burz