nie ma takich trzech jak nas dwóch

Takich trzech, jak ich dwóch, to nie ma ani jednego! 來 "Rzeczy, których nie nauczył mnie ojciec" od wtorku do czwartku o 22:00 w TTV. Po dwóch czy trzech nieudanych numerach, a u nas dane o sprzedaży były już w poniedziałek, robiło mi się gorąco pod siedzeniem. Byłem rozliczany ze sprzedaży. Pytam o to, bo w twoich książkach przeczytałam trochę opowieści o tym, jak się uczyłeś bycia dziennikarzem i w tym zawodzie rozwijałeś. Plac Trzech Krzyży po remoncie wygląda jak miasteczko ruchu drogowego. Jest też pierwsza w Warszawie ślepa droga rowerowa nie robiłby takich głupot. To są drogi rowerowe robione dla Zapraszam na kolejny odcinek i do zostawienia czegoś po sobie na kanale komentarz i łapka miłe widziana 💪🏽 Takich dwóch jak nas trzech to nie ma ani jednego :). Dzisiaj w @studiochmury_hoza przed obiektywem @manieczkowy zostałem uchwycony dokładnie w 345 klatkach - moja próżność została nakarmiona nonton film fast and furious 5 rebahin. | 4 lutego 2022 | Nadesłane, Zapowiedź | Tort? W pracy?! Z przyjemnością :) Przyznacie, że wygląda smakowicie. Mimo „afery tortowej” jakoś nie mam awersji do tego typu wypieków :) Tym razem tort dostałam na spółkę z Agnieszką Bartniczak – Ginalską – radną Rady MiG Wronki od „zadowolonej petentki”. Myślę, że Państwo wiecie, iż Agnieszka lubi pomagać potrzebującym. Robi to często i bez zbędnych ceregieli zabiera się za sprawy trudne, szczególnie te urzędowe. Tak było i w tym przypadku. „Wyłapałyśmy” problem przez zwykły przypadek i starałyśmy się go rozwiązać. W sumie wystarczyło kilka godzin na „ogarnięcie papierów” i działanie. Agnieszka Bartniczak- Ginalska jest bardzo dobrze wychowaną i znakomicie ułożoną kobietą. Jedyne, czego nie można o Niej powiedzieć, to że odpuszcza :) No i ta grzecznie ułożona upierdliwość dała znakomite rezultaty, nie pierwszy raz zresztą. Bardzo dziękujemy za tort, ale jest zupełnie zbędny :) Pomagamy za dobre słowo, wystarczy zwykłe „dziękuję”. Poza tym obie jesteśmy wystarczająco „słodkie” :) Ale rozumiemy potrzebę podziękowania. :) Tort zjemy po sesji z Przyjaciółmi :) ******** Proszę pamiętać: jeśli macie Państwo problem ogólnie mówiąc „urzędowy” z jakimkolwiek urzędem czy instytucją, zapraszamy, może uda się pomóc. Czasem wystarczy jakaś wizyta w urzędzie i wyjaśnienie sprawy. To nie zawsze jest tak, że wina leży po stronie urzędu. Zdarza się, że osoba prosząca o pomoc zatai jakiś fakt przed nami i wówczas wystarczy wyjaśnić problem. ******** I na koniec taka moja uwaga, niestety, nie od dziś mnie prześladująca: Brakuje mi w mieście kogoś, do kogo w takich sytuacjach można by pójść i poprosić o NIEODPŁATNĄ POMOC. Czasem chodzi o przetłumaczenie pisma z języka urzędniczego na „nasz”. Czasem trzeba napisać odpowiedź do urzędu czy jakiejś instytucji. A czasem po prostu, po ludzku pochylić się nad kimś, kto sobie nie radzi i wysłuchać go, podnieść na duchu… Jedno jest pewne: Z TYM TRZEBA COŚ ZROBIĆ! W pierwszej chwili pomyślałam o wronieckiej Radzie Senioralnej. To zbiór ludzi mądrych i doświadczonych życiowo. Takich, którym urzędy nie są straszne! Muszę porozmawiać z Wiesią Kubaczewską – szefową Rady. A tymczasem, WRONIECKI BAZAR i radna Agnieszka Bartniczak- Ginalska – jesteśmy do dyspozycji. Mój telefon: 501 467 452. Szwarc Gapa Szukając w Internecie ilustracji do tego artykułu wpadłam na kilka starych zdjęć :) Aż się łezka w oku kręci… Foto: Sprężyna u progu swej kariery :) rok 2014 :) przed wyborami. Świetna EKIPA – tutaj nie jest cała. Wtedy poznałam Agę, Tobiasza, Waldka, Iwonkę, z którymi los łączy mnie do dziś. Radka znałam od dawna, bo to syn Przyjaciela z mojej paczki :) Poniedziałek, 25 lipca (13:45) Z powodu niskich stanów wód gruntowych Zakład Gospodarki Komunalnej w Dźwierzutach apeluje do mieszkańców kilku wiosek o oszczędzanie wody. W miejscowościach: Orzyny, Rańsk, Miętkie, Jeleniewo, Grady, Śledzie, Marksewo mieszkańcy muszą racjonalnie korzystać z wody z wodociągów. Niestety przez niski poziom wód gruntowych zdarza się, że stacja pomp zasilająca te miejscowości nie ma skąd pompować wody. Pracownicy Zakładu Gospodarki Komunalnej apelują o niepodlewanie ogródków i o nienapełnianie basenów przy domach i na działkach. Woda w tych miejscowościach może mieć mniejsze ciśnienie albo w ogóle być wyłączana. W takich sytuacjach na ulicach będą beczkowozy. Sytuacja na pewno poprawi się wraz z pojawieniem się opadów deszczu. Na razie synoptycy nie przewidują jednak długookresowych opadów. Będzie padać, ale spadnie do 20 litrów na m2. Na szczęście nie będzie już dużych upałów. Najlepsza odpowiedź blocked odpowiedział(a) o 22:44: noo troche ma, jak sie to dobrze interpretuje to tak Odpowiedzi blocked odpowiedział(a) o 22:45 Podejrzewam, że nie. Albo jestem osobą na tak niskim poziomie, że nie dostrzegam głębokiego przesłania, które płynie szerokim strumieniem z owej metaforycznej, bardzo enigmatycznej, prastarej mądrości.@peace.:D - jak więc należy to interpretować? tak, trzeba to zrozumieć po prostu tak jest sens ale poprstu trzba zastanowić sie nad głębszym przzkazem moze odebrać to jako przenośnie . Uważasz, że ktoś się myli? lub Świat nie jest i nigdy nie był dwubiegunowy. Polsce trudno odnaleźć się w rzeczywistości, w której „przyjaciele” okazują się również (a nieraz bardziej) „przyjaciółmi” naszych przeciwników. Wyznawana przez Winstona Churchilla zasada, wyrażona w słynnym zdaniu: „Wielka Brytania nie ma przyjaciół, tylko interesy”, jest de facto zasadą, jaką rządzi się zdecydowana większość państw i bloków na świecie. To zasada, w której nie ma miejsca na sentymenty, jeśli kłóci się z nimi interes państwa. Najmniej tę regułę stosunków międzynarodowych przyswoiła sobie chyba Polska. Co świadczy o nas i dobrze, i źle. Dobrze, bo trudno zgodzić się bez zastrzeżeń na tak cyniczne w swej istocie założenie, że relacjami między narodami rządzą wyłącznie interesy. Bo co z naturalną sympatią, jaka rodzi się między zwykłymi ludźmi, a nawet między przywódcami, co z całą siecią kontaktów, powiązań, wymiany doświadczeń, wszelkich form wsparcia itd.? Jeśli więc polskie elity polityczne – niezależnie od opcji aktualnie rządzącej – mają na uwadze również te ludzkie czynniki, to nie ma się czego wstydzić. Źle, bo można odnieść wrażenie, że w tym „czynniku ludzkim” za dużo momentami klasycznego polskiego romantyzmu, który przysłania trochę ogląd sytuacji i nie pozwala w pełni ogarnąć, kto z nami, a kto przeciwko nam. A w konsekwencji – utrudnia skuteczne pilnowanie swoich interesów, które siłą rzeczy nie zawsze (a w naszym położeniu geopolitycznym szczególnie) idą w parze z interesami innych. Z pewnością wydarzenia dyplomatyczne ostatnich niespełna dwóch lat, w tym niedawny szczyt bliskowschodni w Warszawie, pomogły nagle „odkryć”, że Ameryka, owszem, naszym sojusznikiem jest, ale pod warunkiem, że jej interesy u nas są niezagrożone (czego przykładem jest nadaktywność amerykańskiej ambasador, dyktującej praktycznie treści ustaw i rozporządzeń). I pod warunkiem – to kolejne „odkrycie” wielu osób w Polsce – że nie wchodzimy w kolizję z innym sojusznikiem Ameryki, w tym wypadku Izraelem. Idźmy dalej: ta wiara w dwubiegunowy, czarno-biały układ sił na świecie nie pozwala nam dostrzegać pewnych niuansów, od których zależy przyjęcie odpowiedniej strategii. I tak jeszcze niedawno przez długie miesiące prawa strona polskiej sceny politycznej i medialnej cieszyła się z tego, że szefem Pentagonu został gen. James Mattis (odszedł ze stanowiska pod koniec ubiegłego roku). Powodem radości miały być jego zdecydowanie antyrosyjskie poglądy. A skoro on taki racjonalny w ocenie Putina – cieszono się nad Wisłą – to nam szybko załatwi stałe amerykańskie bazy. Mało kto zdawał sobie sprawę, że gen. Mattis był jednym z głównych przeciwników takiego wzmocnienia obecności Army w Polsce. Bo myślał tylko jak wojskowy – strategicznie – a nie jak polityk, który rozumie także funkcję odstraszającą rozlokowania swoich wojsk. Jeszcze bardziej gubimy się ze swoim dwubiegunowym romantyzmem, gdy nagle okazuje się, że Ameryka może przestać być naszym sojusznikiem na przykład w walce z gazociągiem Nord Stream 2. Wprawdzie oficjalnie Stany grożą ciągle sankcjami firmom, które realizują ten projekt, ale wystarczył mały sygnał ze strony Angeli Merkel, że Niemcy mogą zacząć sprowadzać gaz również z USA (oczywiście w zamian za obietnicę, że sankcji nie będzie), by strona amerykańska zaczęła się poważnie nad tą ofertą zastanawiać. Szkołą pragmatyzmu w polityce międzynarodowej (graniczącego już mocno z cynicznym wyrachowaniem) jest z pewnością postawa Victora Orbana. Obwołany sojusznikiem w walce z unijną biurokracją i ideologizacją „zaskoczył” wszystkich nad Wisłą, gdy okazał się jednocześnie przyjacielem Władimira Putina. To kto on w końcu: przyjaciel czy przeciwnik? Jeszcze mocniej to pytanie wybrzmiało, gdy ten sam Orban, wraz z kolegami z Czech i Słowacji, poleciał jednak do Izraela na spotkanie z premierem Netanjahu, gdy polski premier odwołał swój udział w szczycie V4. A skoro przy Izraelu jesteśmy, to już zupełnie gubimy się, gdy ten sam premier Netanjahu kolejny raz gości na Kremlu z serdeczną wizytą u głowy państwa, które przecież na co dzień stoi ramię w ramię z Iranem, uznawanym przez Izrael za swojego największego wroga i uznawanym przez niego odpowiedzialnym za całe zło na Bliskim Wschodzie (co zresztą jest mocną przesadą). A gdzie w tym wszystkim Polska? Chyba dopiero zaczynamy przechodzić przyspieszony kurs pragmatyzmu w polityce międzynarodowej. W naszym położeniu to wyjątkowo trudne. Bo z jednej strony doświadczenie uczy, że romantyzm i sentymenty „nie zwracają się”. Z drugiej strony – całkowity pragmatyzm, graniczący z cynizmem, też będzie czymś obcym naszej tradycji. Czy jest w ogóle jakaś „trzecia droga”?

nie ma takich trzech jak nas dwóch