nie udawaj kogoś kim nie jesteś

– Nie udawaj kogoś, kim nie jesteś – jeśli nie jesz krewetek, a ona to uwielbia. Nie jedz tego tylko po to, żeby ją zadowolić. – Nie pij więcej, niż jesteś w stanie znieść – to pierwsza randka a nie znajomy, który zna wpływ alkoholu na Twój organizm. Wystarczy kieliszek wina lub dwa. KUP TE PLYTE W MP3 ZA 7 ZL TU: http://prosto.pl/?l=pl&m=sklep&w=muzykaszczegoly&wyk=14&typ=MP3&pro=118Album: Prosto Mixtape Kebs; Artist: Kazan, Kaen, WARD; Bądź jednak sobą i nie udawaj kogoś, kim nie jesteś – musisz dać tej osobie szansę pokochać cię takim, jakim jesteś, a na pewno się to stanie. Nie ukrywaj niczego i nie kłam, a wasz związek będzie wspaniały. Gdy zaś obecnie jesteś z kimś, wasz związek zyska nowy, lepszy wymiar. Duża w tym rola jednak należy do ciebie. Udawaj, że jesteś jedzeniem. Nie udawaj, że jesz, udawaj, że jesteś jedzeniem. Udawaj, aż ktoś z grupy odgadnie, kim jesteś. Wrzuć coś do toalety, a następnie sięgnij po to. Znajdź osobę, której imię ma taką samą literę jak Twoje imię lub której pierwsza litera imienia jest najbliższa Twojemu. Teraz poliż ich twarz. Oszust udaje kogoś kim nie jest. Bądź ostrożny z wysyłaniem zdjęć. Jeśli chcesz pokazać jak wyglądasz, wyślij zdjęcie tylko Twojej uśmiechniętej twarzy. Nie wysyłaj zdjęć na których nie jesteś ubrany. Nigdy nie wiesz co stanie się z tymi zdjęciami. Ktoś może umieścić je w internecie. Zanim spotkasz się z osobą poznaną nonton film fast and furious 5 rebahin. PRZED CZYTANIEM ZACHĘCAM DO ZOSTAWIENIA GŁOSU I ŻYCZĘ MIŁEGO CZYTANIA! ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ Wróciłam do mieszkania po godzinie szesnastej. Cały dzień w szkole minął mi bardzo dobrze, u boku weszłam do kuchni, aby móc coś przekąsić, zauważyłam Agusa, który pił wodę i wydawał się być zamyślony i przygnębiony czymś. Podeszłam bliżej niego i postanowiłam podjąć próbę rozmowy z nim. — Cześć — mruknęłam cicho, uśmiechając się delikatnie. Kiedy mój głos doszedł do nastolatka, to on odwrócił się lekko zdziwiony moją obecnością i przyglądał mi się. — Hej — odrzekł niemalże szeptem, a później wysilił się na mały uśmiech. Starał się ukryć swój prawdziwy humor, ale nie udało mu się. — Dobra, przestań już — rzekłam, zbliżając się do niego, a on popatrzył na mnie spojrzeniem, które mówiło "nie rozumiem".— Co się stało? — zapytałam prosto z mostu, aby tego nie przedłużać. Miałam nadzieję, że mój brat wyjawi o co chodzi , a nie będzie ukrywał czegoś tak jak ja ostatnio, kiedy próbował mi pomóc. — Ehh... nie ważne — mruknął, ale jego tajemniczość wcale mnie nie zniechęciła i próbowałam dalej próbowałać, aby dowiedzieć się co go gryzie. — Agus — spojrzałam na niego z politowaniem, co zauważył dlatego szybko odwrócił zwrok. — Uwierz, poczujesz się lepiej gdy się komuś wyglądasz, a wiesz że mi możesz zaufać — rzekłam, spoglądając na nastolatka u którego widziałam zakłopotanie. — Wiesz, na dobrą sprawę to nie jest nic istotnego, po prostu trochę się kłócimy z Caro i to tyle — powiedział, a potem wzruszył ramionami, a swój wzrok utkwił w swoich stopach. Rozumiałam go, ponieważ ja Ruggero też się kłócimy, bo jest to normalną rzeczą w związkach, bo każdy z nas jest inny, ma inne poglądy na różne sprawy, lubi co innego. — Wiesz to normalna rzecz, nie w każdym związku, dwie osoby zgadzają się ze sobą w stu procentach. Na przykład popatrz na mnie i Rugga — starłam się pocieszyć mojego brata, bo wiem, że Carolina jest jedną z najważniejszych osób w jego życiu oraz oddał jej całego siebie. — Wiem, ale po prostu boję się, że ona w końcu mnie zostawi i odejdzie ... — rzekł smutno, a ja niczego się nie spodziewając, odwróciłam się i widok który zobaczył, sprawił, że w moim sercu poczułam ukucie. Mój brat po prostu uronił łzy. Był on bardzo twardy, a bynajmniej w praktycznie każdej sytuacji tak się zachowywał, a ten widok po prostu mnie rozczulił. — Agustin — powiedziałam, a następnie podeszłam do nastolatka i po prostu go przytuliłam. Taki mały gest, a mógł mu bardzo pomóc.— Na pewno cię nie zostawi, odkąd znam Koppelioff, nie sprawia wrażenia osoby, która z byle powodu przekreśla człowieka — Starałam się go pocieszyć i podnieść na duchu, aby przestał myśleć negatywnie i nakłonić go do chociaż odrobiny entuzjazmu. — Ale kłócimy się ciągle o to samo i jest to poważny problem... — Ostanie dwa slowa wymówił praktycznie szeptem,a ja zastanawiałam się co może być tym ważnym problemem. — Na pewno nie może być aż tak źle — rzekłam, a później ruszyłam w stornę szafki, aby wyjąć szklankę i napełnić ją wodą. — Gdybyś tylko wiedziała, o co chodzi... — westchnął. — No to powiedz, ocenie sytuacje i może w jakiś sposób pomogę — rzekłam, posyłając uśmiech, który lekko odwzajemnił. Chłopak głośno westchnął, a ja wzięłam łyka soku. yestem yestem 12 marca 2012 roku, godz. 22:16 Świetna myśl!Tak masz rację, każdy powinien mieć przyjaciół, bo to oni są prawdziwym lustrem dla człowieka a nie ogół. Gbiker Grzegorz 2 marca 2012 roku, godz. 17:45 Masz racje Aleksandro dla masy jesteśmy palantami, ale dla przyjaciół na pewno palantem nie jesteśmy, a to dlatego że oni cenią nas za to kim właśnie jesteśmy :)Każdy jest "kimś" nawet jeśli sadzi o sobie oddam ci rację w tym, ze bardzo rzadko jesteśmy z siebie dumni / nawet miejąc ku temu powody/ . Tak już wygląda nasza socjalizacja, jeśli jesteś dumny z siebie - jesteś narcyz, szaleniec / a najczęściej "palant"/ Hej! Przepraszam, że tak późno. Postaram się publikować coś ciekawego troszkę częściej... Wiecie jak to jest, gdy każdy was krytykuje i mówi wam co macie robić? To jest straszne. Wiem, że jestem taka i taka. Nie zmieniajcie się. Każdy z was ma swój własny styl. Są ludzie, którzy cenią sobie was bardziej niż całą resztę. Na pewno w każdej szkole jest osoba z taką sytuacją. Nie śmiejcie się z niej...może być naprawdę ciekawym i sympatycznym człowiekiem. Podziwiam osoby, które nie zmieniają się na siłę, chociaż słyszą od innych te wszystkie złe rzeczy o sobie. Każdy powinien brać z nich przykład! Niech się ludzie śmieją, oby poczuli się lepiej...Bądźcie dumni z tego kim jesteście! Nie słuchajcie tego co mówią o was inni. Bądźcie szczęśliwi w swoim ciele. To lepsze niż czucie się nieswojo w swoim nowym przebraniu. Wierzę, że są osoby, które lubią was takimi jakimi jesteście. Wyjdźcie na zewnątrz i zatańczcie! A co? Niech świat zobaczy co macie w sobie :D KAŻDY MA SWÓJ STYL! I to jest w nas takie niesamowite... “Tylko kochając i akceptując siebie takiego, jakim się jest, można zaistnieć naprawdę i wyrazić swoją osobowość. Jeśli udajesz kogoś, kim nie jesteś, zawsze poniesiesz porażkę…” D. M. Ruiz « Poprzedni cytat Następny cytat » Liberalni, wyzwoleni single? To mit! Większość żyjących w pojedynkę to katolicy, dla których największą wartością jest rodzina – wynika z przeprowadzonego przez portal i Uniwersytet Łódzki badania „Pokolenie singli”. Mało tego, większość niebędących w związku szuka partnera na stałe. Skąd więc obraz singli-hedonistów, dla których liczą się tylko przyjemności? Singiel to hedonista, dla którego poza seksem liczy się jeszcze kolekcjonowanie ubrań i unikanie odpowiedzialności. Singiel jest egoistą o liberalnych poglądach, nie lubi dzieci, gardzi rodziną. Tak Polacy wyobrażają sobie żyjących w pojedynkę. Nie mają racji. Portal wraz z Uniwersytetem Łódzkim przeprowadził badanie „Pokolenie singli”, z którego wynika, że powyższy opis ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. Raport wylicza bowiem, że 95 proc. singli to katolicy, 35 proc. z nich regularnie chodzi do kościoła, 37 proc. ma prawicowe poglądy, a dla 67 proc. największą wartością w życiu jest rodzina. Zaskoczeni? Niepotrzebnie. Skąd taka różnica między singlem wyobrażonym a rzeczywistym? – Obraz singli-hedonistów został stworzony przez media, które regularnie opisywały ich jako ludzi młodych, z wielkich miast, dobrze wykształconych i zamożnych. I z jednej strony ceniono singla za inteligencję czy zaradność, z drugiej nazywano go niedojrzałym emocjonalnie narcyzem – wylicza dr Julita Czernecka, socjolog z UŁ, która od lat bada sytuację polskich singli. Socjolog z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, autor książki „Para, mieszkanie, małżeństwo” dr Filip Schmidt także nie jest zaskoczony wynikami raportu. – Jeśli większość Polaków w rozmaitych sondażach i badaniach społecznych wskazuje, że liczą się dla nich tradycyjne wartości, wiara i rodzina, to czemu wartości singli żyjących w Polsce miałyby być inne? – pyta, podkreślając, że o singlach mówi się, jak o osobnym „gatunku” ludzi, podczas gdy najczęściej jest to raczej etap życia, doświadczany wielokrotnie. Sama dr Czernecka przyznaje, że do tej pory prowadziła badania, w których przyglądała się żyjącym w pojedynkę w większych miastach. Tym razem raport objął osoby między 18 a 65 rokiem życia, z małych miejscowości i wsi, także te, które są po rozwodzie czy śmierci partnera. Efekt? Większość czeka na miłość. Badanie pokazuje, że singielstwo to z reguły sytuacja tymczasowa. Aż 96 proc. z żyjących w pojedynkę „szuka stałego związku”. To jak to jest z tymi singlami, można w ogóle mówić o takiej grupie społecznej? Zdaniem Czerneckiej, tak, bo jednak w danym czasie istnieje grupa ludzi, deklarująca chęć życia samemu. – Pewnie dla większości osób żyjących w pojedynkę to rzeczywiście stan przejściowy. Singlom warto się jednak przyglądać, by poznać motywacje, jakie nimi kierują – mówi socjolog. A powodów, dla których nie chcemy się wiązać może być kilka. Istnieje grupa młodych, którzy skupiają się na nauce i karierze, odkładając o kilka lat założenie rodziny. Część „solistów” to ci „zranieni” przez poprzednich partnerów, którzy nie chcą ryzykować kolejnego rozczarowania. Jest jeszcze grupa singli, którzy nigdy nie byli w związku, a że mają już określone przyzwyczajenia, jakoś trudno im wyobrazić sobie życie z drugą osobą. Czwartą grupą są single romantycy, czekający na wielką miłość czy ci wyznający zasadę: „lepiej samemu niż z byle kim”. Jeszcze inni tłumaczą, że „napatrzyli się” na nieudane związki rodziców i nie chcą popełnić ich błędów. A jest jeszcze grupa osób żyjących samotnie po rozwodzie czy śmierci partnera. – Patrząc na motywacje żyjących bez drugiej osoby, widać, jak dynamiczna i różnorodna to grupa. Singli o tyle trudno policzyć i sklasyfikować, że ich sytuacja życiowa może ulec zmianie dosłownie w jeden dzień – tłumaczy dr Schmidt. Skoro singiel to tylko osoba „tymczasowo nie w związku”, to chyba nie jest taki straszny, jak go malują i krytyka pod jego adresem wydaje się niezasłużona. A singlom przez ostatnie lata nie było lekko. Co myśleli, gdy słuchali choćby wypowiedzi abp Marka Jędraszewskiego sprzed roku: – Kultura singli nie jest w stanie zaakceptować wierności Komuś i życia dla Niego. Chodzi o to, żeby patologie czy ludzkie nieszczęścia nie były pokazywane jako sytuacja generalna, wręcz normalna, w odniesieniu do której usiłowano by następnie stworzyć takie umocowania prawne, które by te patologie czy nieszczęścia w jakiejś mierze sankcjonowały. Z badania wynika, że arcybiskup grubo przesadził. Okazuje się bowiem, że dla osób żyjących w Polsce w pojedynkę liczą się przede wszystkim tradycyjne wartości: rodzina, miłość, zdrowie i szacunek innych. Sam seks na liście wartości się nie znalazł, a jeśli o nim mowa, dla 48 proc. badanych uprawianie go ma być szansą na pogłębienie więzi z partnerem, dla 21 to okazja do okazania uczuć partnerowi. Tylko 2 proc. stwierdziło, że seks ma być zabawą i przyjemnością. Wynik ten kłóci się także z tezami „Rzeczpospolitej”, która dwa lata temu zarzucała polskim singlom kolekcjonowanie partnerów i nastawienie seksualne przygody. Tymczasem z raportu wynika, że niecała połowa badanych miała między 3 a 5 kochanów. W tekście padło także stwierdzenie, że „z singlami jest jak z gejami, pożytku z nich raczej nie ma, a domagają się wszelkimi sposobami, by uznać ich za szczególnie cenne dobro społeczne”. – Jeśli „domagają się” uwagi, wynika to raczej z poczucia dyskryminacji. Otoczenie, przede wszystkim rodzice i przyjaciele, wywierają na nich presję, by założyli wreszcie rodzinę. Z kolei w pracy singli wykorzystuje się do zostawania po godzinach, dostają oni dodatkowe zadania, bo szefowie zakładają, że będą mieć na nie czas. W bankach mają problemy, bo niby dochód wysoki, ale przydałyby się jakieś dodatkowe zabezpieczania. Ale przede wszystkim singlom jest przykro, gdy słyszą, że są gorsi, niedojrzali emocjonalnie i samolubni – wylicza Czernecka. – Na plany matrymonialne silnie wpływają też względy ekonomiczne i mieszkaniowe. Kilka dekad temu, nawet zawierając małżeństwo, nie miało się często widoków na zamieszkanie osobno, bez rodziny i innych ludzi. Dzisiaj poszerzyła się grupa osób, których stać na mieszkanie i życie w pojedynkę. Ale i tak niejednokrotnie zdarza się, że szukamy drugiej połówki albo przyspieszamy zamieszkanie we dwoje lub ślub, właśnie dlatego, że we dwójkę finansowo jest po prostu łatwiej – wyjaśnia dr Filip Schmidt. – Poza tym single spędzają czas podobnie do osób, które są w związkach – wychodzą do kina, restauracji czy teatru, inna jest tylko częstotliwość takich wyjść – mówi „Newsweekowi” dr Julita Czernecka. Główny Urząd Statystyczny podaje, że już co piąty Polak żyje bez partnera. A liczby na kolejne lata mają być jeszcze wyższe, według GUS w 2035 roku singli może być w kraju nawet 10 mln. Problem w tym, że statystki te trudno uznać za wiarygodne. – GUS nie ma informacji o tym, ile osób jest, a ile nie jest w związkach. Mówiąc o singlach na bazie tych danych myśli się najczęściej albo o osobach stanu wolnego, albo o jednoosobowych gospodarstwach domowych, a przecież w obu tych kategoriach występują zarówno osoby żyjące w związku, jak i nie – wyjaśnia Schmidt. Socjolog przypomina, że nauka od kilku pokoleń alarmowała o kryzysie rodziny, jednak, jak widać choćby po cytowanych badaniach, rodzina ciągle ma się dobrze. – Zmienia się tylko moment jej zakładania i sposób funkcjonowania – mówi. Czernecka dodaje: – Dlatego nawet jeśli liczba określających się jako single powiększy się, bez względu na deklaracje, miłość będzie wciąż tak samo poszukiwana, jak obecnie. Napisz do autorki. Znajdź ją na Facebooku. Źródło: Newsweek_redakcja_zrodlo

nie udawaj kogoś kim nie jesteś